» Język
» Menu główne
Start
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
Filmy
Dramy
Ludzie Kina
Premiery kinowe
Premiery DVD
Recenzje
News
Forum
Użytkownicy
Linki
Statystyki
Kontakt
» Badź na bieżąco
» Statystyki
Filmów: 561
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1773
Dram: 68
Ludzie Kina: 2738
Użytkowników: 1773
Dodaj własną recenzję
Face (2004) - 페이스
Użytkownik: Sakebi
Data: 7 grudnia 2008 13:24:40 UTC
Już od 10 lat azjatyckie horrory straszą nas niestrudzenie zjawami w długich czarnych włosach. Dziś jest to praktycznie nieodłączny element azjatyckiego kina grozy.
Trend zapoczątkowany przez Nakatę i jego Ring stale z powodzeniem funkcjonuje w kinie.
Dostając każdą kolejną azjatycką produkcję grozy, zazwyczaj nie spodziewam się czegoś nowego. Oczywiście pod warunkiem, że jest to produkcja spod znaku ''ghost story''.
No, ale tyle tematem wstępu...
Samego filmu do typowego horroru zaliczyć nie można. Gdyby sklasyfikować go do jakiegoś gatunku filmowego, stawiałabym raczej na mroczny thriller z elementami kryminału. Jednak muzyka, która w niektórych momentach nam towarzyszy potęguje wrażenie grozy.
Do tego oczywiście nie może zabraknąć długowłosej zjawy w białej szacie, którą niekiedy kątem oka dostrzegamy.
O ile w azjatyckiech produkcjach zazwyczaj jest tak, że przez pierwszą połowę filmu nic się nie dzieje i dopiero pod koniec dostajemy potężnego kopa emocji, to w tym wypadku jest nieco inaczej, gdyż w Face dzieje się coś od samego początku. Sam film rozpoczyna scena dość makabrycznego morderstwa młodej kobiety. Potem obraz się nieco stabilizuje i skupiamy się na obserwowaniu zmagań Lee Hyeon-mina z chorą córką, której to stan się pogarsza, pomimo iż operacja przeszczepu serca się powiodła.
W tym czasie, mężczyzna nawiązuje znajomość z kobietą, która asystuje mu podczas pracy w rekonstruowaniu twarzy ofiar makabrycznych morderstw, których policja nie może rozwikłać.
Pomimo, że długowłosa zjawa pojawia się w filmie kilka razy, wcale mu to nie ujmuje (osoby, które nie przepadają za azjatyckim kinem, powiedzą coś zupełnie innego, no bo ileż razy można ciągle oglądać to samo).
Jednak wracając do filmu, końcówka jest - tak jak przystało - zaskakująca i raczej nieprzewidywalna. Pod koniec dopiero sobie uświadamiamy z czym tak naprawdę mieliśmy do czynienia i co się rozgrywało podczas prawie całego filmu.
Widzowie nieprzyzwyczajeni do azjatyckiego horroru, mogą się jednak trochę w tym pogubić i nie każdemu sie to spodoba, ale właśnie taki jest urok koreańskich filmów grozy - niedomówienia. Dla mnie osobiście jest to na plus, gdyż nie lubię kiedy w filmie wszystko jest pięknie podane na tacy.
Myślę, że azjatyckie produkcje potrafią się obronić same i przyjmą każdą krytykę ze strony widzów. Postać na wzór Sadako z Ringu nieprzerwanie wiedzie prym wśród azjatyckich straszaków. Jestem pewna, że jest to motyw, który jeszcze długo, długo będzie gościł w ''skośnookich'' filmach grozy.
Mam tylko nadzieję, że Face ustrzeże się przed łapskami Amerykanów.
Face (2004) - 페이스
Użytkownik: Sakebi
Data: 7 grudnia 2008 13:24:40 UTC
Spotkanie z mordercą
Już od 10 lat azjatyckie horrory straszą nas niestrudzenie zjawami w długich czarnych włosach. Dziś jest to praktycznie nieodłączny element azjatyckiego kina grozy.
Trend zapoczątkowany przez Nakatę i jego Ring stale z powodzeniem funkcjonuje w kinie.
Dostając każdą kolejną azjatycką produkcję grozy, zazwyczaj nie spodziewam się czegoś nowego. Oczywiście pod warunkiem, że jest to produkcja spod znaku ''ghost story''.
No, ale tyle tematem wstępu...
Samego filmu do typowego horroru zaliczyć nie można. Gdyby sklasyfikować go do jakiegoś gatunku filmowego, stawiałabym raczej na mroczny thriller z elementami kryminału. Jednak muzyka, która w niektórych momentach nam towarzyszy potęguje wrażenie grozy.
Do tego oczywiście nie może zabraknąć długowłosej zjawy w białej szacie, którą niekiedy kątem oka dostrzegamy.
O ile w azjatyckiech produkcjach zazwyczaj jest tak, że przez pierwszą połowę filmu nic się nie dzieje i dopiero pod koniec dostajemy potężnego kopa emocji, to w tym wypadku jest nieco inaczej, gdyż w Face dzieje się coś od samego początku. Sam film rozpoczyna scena dość makabrycznego morderstwa młodej kobiety. Potem obraz się nieco stabilizuje i skupiamy się na obserwowaniu zmagań Lee Hyeon-mina z chorą córką, której to stan się pogarsza, pomimo iż operacja przeszczepu serca się powiodła.
W tym czasie, mężczyzna nawiązuje znajomość z kobietą, która asystuje mu podczas pracy w rekonstruowaniu twarzy ofiar makabrycznych morderstw, których policja nie może rozwikłać.
Pomimo, że długowłosa zjawa pojawia się w filmie kilka razy, wcale mu to nie ujmuje (osoby, które nie przepadają za azjatyckim kinem, powiedzą coś zupełnie innego, no bo ileż razy można ciągle oglądać to samo).
Jednak wracając do filmu, końcówka jest - tak jak przystało - zaskakująca i raczej nieprzewidywalna. Pod koniec dopiero sobie uświadamiamy z czym tak naprawdę mieliśmy do czynienia i co się rozgrywało podczas prawie całego filmu.
Widzowie nieprzyzwyczajeni do azjatyckiego horroru, mogą się jednak trochę w tym pogubić i nie każdemu sie to spodoba, ale właśnie taki jest urok koreańskich filmów grozy - niedomówienia. Dla mnie osobiście jest to na plus, gdyż nie lubię kiedy w filmie wszystko jest pięknie podane na tacy.
Myślę, że azjatyckie produkcje potrafią się obronić same i przyjmą każdą krytykę ze strony widzów. Postać na wzór Sadako z Ringu nieprzerwanie wiedzie prym wśród azjatyckich straszaków. Jestem pewna, że jest to motyw, który jeszcze długo, długo będzie gościł w ''skośnookich'' filmach grozy.
Mam tylko nadzieję, że Face ustrzeże się przed łapskami Amerykanów.

